Posty

szpital dzień 5.

Nie mam komu tego wyrzucić, wyżalić. Wielki ciężar i ból, który mam w sobie nie powinien trafić w nikogo. Ale nie wiem, jak mam dać ujść tym emocjom. Taki sam list napisałam chwilę po diagnozie...8 lat temu.  Teraz znowu się boję, znowu dotarło do mnie jak źle jest. To złe myślenie - wiem, że psychika potrafi wyprowadzić z najgorszej sytuacji. Ale gdzieś ten żal, gniew, strach trzeba oddać. Jestem 5. dzień w szpitalu, miało mnie tu nie być, ale na badaniu dla studentów pojawiła się arytmia. Częstoskurcz komorowy. Znowu.  Położyli mnie od razu na oddział. Podali nowe leki. Działają za słabo. Była szansa na wyjście ze szpitala i usunięcie arytmii lekami. Ale.. arytmie mają kilkanaście morfologii. Trzy główne, dominujące.  Lekarze średnio sobie radzą z dobraniem mi leku. Nic nie chce działać. Stres nie pomaga. Na obchodach podnieceni lekarze mówią o mnie, że to ta z "kwalifikacją do przeszczepu". Jak gdyby nigdy nic. Ciekawy przypadek. Czuję się postawiona pod ścianą, jakby ...